sobota, 11 czerwca 2011

Do byle gdzie...

"Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie, rower mam posłuchaj w taki różowy jazz"
W ramach zdrowego trybu życia i postanowienia zrzucenia kilku kilogramów uzbieranych przez zimę odkurzyłam swój rower i z zapartym tchem pomykam przez łąki i pola okoliczne. Fajne te moje wyprawy zwłaszcza, że towarzyszy mi moja sąsiadka Marysia. Uwielbiam te wycieczki po okolicy, gdyż dodają mi skrzydeł, sprawiają, że troski dnia codziennego odfruwają gdzieś daleko, a my mkniemy w nieznane:)
Nieznane oczywiście dla mnie, bo Maryśka  tu urodzona, wychowana, zna tu każdy kąt.



Mimo temperatur  rozpoczęłam swoje ukochane skarpeciochy. Włóczka zakupiona okazyjnie w markecie, drutki KP nr 3. Pokusiłam się jednak, by wypróbować nową technikę i skarpetki rozpoczełam od palców, pięty rzędami skróconymi. Poszło mi całkiem nieźle, a skarpetki są bardziej kształtne. Na jesień będa jak znalazł:)




  


Jak tylko ukończę to zaprezentuję rzecz jasna:)

Tymczasem pozdrawiam Was gorąco

czwartek, 2 czerwca 2011

Mam plan..

Właściwie to cały czas sobie wmawiam, że mam plan:) a tak naprawdę to tylko zwykłe postanowienie. Otóż obiecałam sobie, że nie będę uprawiać czarnowidztwa, nie będę marudą tylko z każdego doświadczenia wyciągnę coś pozytywnego!!! Sama sobie i wszystkim wokół wmawiam, ze teraz to czeka nas pasmo sukcesów. Wiecie, że to działa??? Tak więc codziennie rano tłukę do głów domownikom, że to będzie cudny dzień, z całą pewnością spotka nas coś miłego i nagle stwierdzam, że ja zaczynam w to wierzyć.
Tak więc zaczynam cieszyć się małymi sukcesami, chwytać każdą chwilkę i korzystać z życia ile się da!!!
Nadal dużo się dzieje i nie nie zawsze mam czas, by zostawić u Was choć jedno słówko, ale czytam regularnie Wasze blogi i podziwiam robótkowe cuda. Obiecuję się poprawić.

Drutowo działam nadal, chociaż upał nie sprzyja dzierganiu. Jednak to co pozaczynane dokończę, a później jak znam siebie zacznę coś nowego... Się zobaczy :-)

Póki co prezentuję zaległe zdjęcia getrów:




 Nigdy nie byłam szczęśliwą posiadaczką getrów, bo gdy były modne  to w sklepach nie było, a ja nie potrafiłam jeszcze wtedy robótkować, ale moja starsza siostra miała takie odlotowe getry w paseczki. Jak tylko jechała w niedzielny wieczór do akademika to ja zaczynałam buszować w jej szafach z ubraniami:) Uwielbiałam to!!!! Pożyczałam sobie czasem te getry, a teraz już nie muszę:)  Będą idealne na chłodniejsze dni, a do tego jeszcze pasują do mojego bolerka-etoli. Jesienią zaprezentuję całość.


Dokończyłam również mój szalo-otulacz. Wzór ciut zmodyfikowałam, włóczki połączyłam Zephir i Kid Mohair, a efekt mnie zadowala bardzo. Powinien być odrobinkę szerszy, jednak ja miałam końcówkę Zephira i wykorzystałam go właściwie do ostatniego metra. Robótka milusia w dotyku i mam wrażenie, że to będzie moje ulubione jesienne szyjo-ogrzewanie. Otulaczy nigdy dość (podobnie jak chust, albo skarpet, albo......)




Pozdrawiam Was ciepło

środa, 18 maja 2011

Gdy wszystko idzie źle...

Czasem człowiek tak ma, że nic się nie układa. Zwłaszcza ja!!! Absolutnie nie jest to post o narzekaniu, bo ja nawet polubiłam tego pecha. Oswoiłam się z nim, wiem jak z nim żyć i nawet się czasem dogadujemy
i wtedy trochę mi odpuszcza. Kilka ostatnich miesięcy to dla  mnie był czas niesłychanego stresu, bólu, strachu. Lekko poturbowana wychodzę na prostą i mam nadzieję, że mój pech na długo mnie opuści. Uwierzcie, że nie będę za nim tęsknić. Dzierganie daje wytchnienie, na trochę pozwala zapomnieć
o codzienności. Zabrałam się więc za robotę i oto co mam na drutkach:

Z bolerka została mi włóczka dorobiam więc do niego getry. Efekt końcowy pokażę niebawem, bo geterki już prawie gotowe.
    
                                    

 Zaczełam też kolejny projekt, który mnie zafascynował. Wzór łatwy i przyjemny, jednak nabrać oczka to wyzwanie:) Włóczka Kid Mohair połączona z Zephirem. Efekt ciekawy, włóczka milusia w dotyku.









 Robiąc zakupy w jednym z marketów natknęłam  się na niebywałą okazję i zakupiłam wełnę skarpetkową. Kupiłam dwa zestawy po 4 motki w odcieniach bordo i niebieskich. Żal było nie brać, bo tanie i całkiem mi się podobają:)






 Chciałam Wam jeszcze pokazać coś co mnie za każdym razem zachwyca. Wiecie już, że często robię zakupy w Motkolandii . Za każdym razem moje zakupy są opakowane w ten właśnie sposób. Niby nic, ale jak bardzo cieszy. To bardzo miłe.
 Zakupiłam sobie takie wełenki:


Na koniec jeszcze oczywiście migawki ogrodowe:)



Jeszcze chwileczka, jeszcze momencik i będę tu częściej zagladać.
Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję za odwiedziny u mnie  oraz miłe komentarze.
Anulinka

niedziela, 1 maja 2011

Majówka

Plany na majówkę były bardzo kuszące- grill, leżak i słodkie lenistwo. Niestety pogoda nie sprzyja leżakowaniu, więc z majówki nici. Myślę sobie jednak, że jestem szczęściarą, bo ja nigdzie nie wyjechałam z rodzinką. Już widzę akcję pakowanie, załadowany po brzegi samochód (bo wanienka, bo wózek, bo przecież nocniczek itd). Następnie należy rozpakować wszystkie nasze manatki, a później byśmy zakładali na siebie wszystko co mamy, bo zimno okrutnie. Tyle by było z wyjazdu!!!  Odpaliliśmy zatem kominek, dokończyłam co miałam od dawna na drutkach i prezentuję:
Wzór ten włóczka limonkowa Luna Zamotane Druty nr 4
Wzór musiałam skrócić na końcach o pół motywu, bo zabrakło niteczki.



                                           






Musiałam odpocząć od chust, szali, moherów i zrealizowałam wreszcie projekt, który kiedyś znalazłam na Ravelry. Wydawał mi się orginalny. W przekonaniu utwierdziła mnie izuss przedstwiając ten własnie projekt. Zabrałam się więc i mam!!! Wzór najprostszy z prostych, nudny śmiertelnie, ale dałam radę!!! Bolerko-etola ma wiele zastosowań i dlatego pokochałam swoje wdzianko miłością wielką! Pogoda nie sprzyjała sesji, a moja modelka marzła niesłychanie (dziękuję Ci A za poświęcenie), więc zdjęć niewiele, ale obiecuję się poprawić.
Włóczka Elian Klasik z Zamotane Druty akrylowe KnitPro nr 5. Zużyłam 7,5 motka. Zostały mi 2,5 i już mam pomysł na co je przerobić:)






Upiekłam również chlebek i bułeczki. To mój pierwszy raz, więc bułeczki troszkę niekształtne, ale były smaczne.






 Pozdrawiam :))

piątek, 22 kwietnia 2011

Idą święta kurka rurka:)

Żurek ugotowany? Pisanki namalowane??? W domu pachnie świętami??? Mam nadzieję, że jesteście przygotowane do Świąt. Ja zwarta i gotowa (no prawie) czekam na gości. Świętować będziemy już od jutra do poniedziałku. Jak święta to święta. Nagadać się trzeba, nacieszyć, podjeść oczywiście też.
Czasu niewiele, pracy ogrom, a dzieci moje zażyczyły sobie ciasteczka owsiane. Piekłam więc w nocy, bo uwielbiam patrzeć na ich zadowolone buzie.

Oczywiście mi też bardzo smakują. Przepis od Doroty


Życzę Wam spokojnych, ciepłych i rodzinnych Świąt.
Radosnego nastroju, mokrego poniedziałku.
Wesołego Alleluja!




Ps. Wiosna cieszy mnie nadal ogromnie:)
Ogrodowo:)




Robótkowo też się dzieje, ale o tym po świetach, jak już złapię oddech:)

czwartek, 7 kwietnia 2011

Cud niepamięci

"Co było wczoraj odeszło w cień..." i bardzo dobrze!!!! Niech wstrętny pech już sobie ode mnie pójdzie na zawsze!!! Niech wstrętna wiosna przestanie kaprysić i rozblyśnie ferią barw i słońcem!!! Niech nas rozpieszcza, ogrzewa i daje radość. Niech wraz z nią moje nastroje się poprawią! Niech wreszcie przestanie mi byś zimno!!! Taki koncert  życzeń :)  Czy się spełnią??? Ufam, że tak.
Na przekór wichrom, które hulają po wsi  upiekłam ślimaczki. Cieplej odrobinę na sercu się zrobiło i na żołądku ciut też:) Przepis zaczerpnięty od Elisse.






Dokończyłam też narzutkę szydełkową dla syncia.
Włóczka Baby Coats śmietankowa  dokładnie taka
Zużyłam ok 800g
Szydełko nr 3
Pod spodem jest żółte prześcieradełko, które odrobinę przebija, a wełna jest bardziej śmietankowa niż biała. Aparat kłamie jak zwykle:)


Bardzo dziękuję z miłe komentarze pod poprzednim postem:) Cieszę się, że nie piszę tylko dla siebie:)

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Z innej beczki

                         Jakiś czas temu  zobaczyłam u znajomej serwetkę wyhaftowaną Richelieu. Zachwycila mnie, zainspirowała, więc nie mogłam tego tak zostawić. Poszukałam, podpytałam i wziełam sie do roboty. Haftowanie bardzo uspokaja niestety również osłabia wzrok. Czasem jednak zakładam okulary:) i wyciszam się przy niteczkach.

                                                           Serwetki pod filiżanki (zrobiłam 6 szt)

                                                    
 Serwetka na ławę
 Kolejny projekt do ukończenia

Rzecz jasna druty nie poszły w odstawkę i powstała nowa chusta
Wzór darmowy np. TU
Druty 4 KnitPro, włóczka Luna




Zapasy Luny mam dość duze wobec tego powstał jeszcze duży szal.




Ciężko było wykonać zdjęcia, gdyż wicher wiał potężny! Uroki wsi:)
Moje roślinki rosną jak szalone, więc oczywiście następnym razem pokażę Wam jak rozkwita mój ogród:)
Dziękuję Wam wszystkim za miłe komentarze oraz za to że do mnie zaglądacie.